Pio Szorstkien – projekt gitarzysty Świetlików

Radios

Ciekawych, godnych uwagi albumów w polskim rocku jest tak wiele, że sporo z nich (tych słabiej promowanych) bardzo łatwo przeoczyć. Debiut zespołu Pio Szorstkien, zatytułowany „Signum”, ukazał się w ubiegłym roku, ale tak się jakoś złożyło, że dopiero niedawno wpadł w moje ręce. Zespół już przygotowuje podobno krążek numer dwa, a zatem to chyba ostatni moment, by napisać o tym materiale, wydanym przez firmę Karrot Kommando.

Może komuś się wydawało, że ktoś, kto gra w tak znanym zespole, jak Świetliki, nie będzie miał kłopotów z wydaniem albumu innego swojego projektu. Jeżeli tak, to było to błędne mniemanie. Gitarzysta tej grupy - Tomasz Radziszewski oraz Piotr Korsuń (znany z Chamber Orchestra) musieli się trochę natrudzić, żeby płyta Pio Szorstkien się ukazała. Trzeba było brakujące fundusze zebrać na platformie Polakpotrafi.pl i tam panowie zamieścili takie słowa: „Pierwotnie miał to być surowy, szorstki materiał o garażowej estetyce. Czyli szybko i tanio. Ale nie udało się. Skończyło się bogatą fakturą wielu instrumentów, a to zabrało czas, a czas kosztuje.”

Odzew był wystarczająco pozytywny i dobrze się stało, bo album „Signum” to materiał mocny i nieszablonowy. To dziesięć utworów łączących się w spójną narrację, a mi szczególnie odpowiada czwóreczka – „Około czwartej straży nocnej” przyginająca niemalże do ziemi swym industrialnym brzmieniem. Generalnie jest bowiem na „Signum” wiele mroku i niepokoju. Umiejętnie dozowana elektronika, efekty „terenowe” (np. odgłos hamującego pociągu w utworze „Oni już tu są”) i ciekawie powiązane głosy (oprócz Radziszewskiego wokalnie angażuje się tu niejaka Twins) delikatnie, ale stanowczo wwiercają się w umysł słuchacza.

Dominuje gitarowa transowość i przewrotna ironia, a najlepszym jej przykładem jest „Bieda Song” - utwór, który tu i ówdzie pląsał po Internecie dzięki stworzonemu do niego clipowi. Ten surowy, ale efektowny numer, opatrzony tekstem o ludziach, którzy „noszą płaszcze szare...” i „mieszkają w norach, w których trzymają cebulę i herbatę...”, to dobra wizytówka Pio Szorstkien, i może przyciągnąć uwagę także tych, którzy alternatywnego grania na co dzień nie słuchają, a ten tekst jednak ich uwiedzie.

Ja się złapałem na tę przynętę i nie żałuję, bo poznałem dzięki temu całe „Signum”, a poza „Biedą..” i Około czwartej...” jest na tym albumie jeszcze więcej dobrej muzy. Bardzo mnie ciekawi co panowie zamieszczą na kolejnej płycie i mam nadzieję, że będzie, to równie bezkompromisowa propozycja, bo takich nigdy za mało!

Radios